Który odcinek "BrzydUli" uważasz za najciekawszy, najfajniejszy itd.? 2010-05-01 17:36:51; Twój ulubiony odcinek" Rozmów w toku "? 2011-05-07 21:01:31; Gdzie mogę obejrzeć odcinek rozmów w toku" Zobacz, co zrobiłem sobie na twarzy" ? 2012-07-16 20:13:32; Gdzie w internecie mogę obejrzeć odcinek rozmów w toku pt. "Mówią o mnie, że
odcinek 1737 Rozmowy w toku. Jeszcze niedawno żyły za murami klasztoru, ale dziś już wiedzą, czym jest miłość do mężczyzny i ból po zdradzie. Czy byłe zakonnice żałują, że odeszły z zakonu? Zosia odeszła z zakonu 13 lat temu. Do dziś szuka swojej drugiej połówki. „Czy on będzie garbaty, czy zezowaty, nie ma znaczenia.
odcinek 2492 Rozmowy w toku. W czasie wakacji dziecko ma odpoczywać po roku nauki. Zdaniem mam, które gościły w naszym studio - ich dzieci w minione wakacje zajmowały się seksem, narkotykami i alkoholem. Dzieci z pomocą wykrywacza kłamstw spróbują udowodnić mamom, że niepotrzebnie psuły im wakacje swoimi podejrzeniami…
Vay Tiền Nhanh. Najlepszo jest do tańczenio, śpiewanio i sprzątanio - szmaty do kurzu ino furczą, jak grają Dwa Fyniki czy Klaudia Chwołka. A ten, kto gołda, że to obciachowo muzyka, zna pewnie każdo piosenka i śpiewa se po cichu."Żoneczka" - Duet Karo"Żoneczka" - Duet KaroWczoraj do dom przyszoł żeś na baniW tym tygniu to jest przecież czeci rozI zobacz jaki mosz czerwony nosŻonko, to wiencej mi się już nie zdorzyChyba że kamrat z wojska spotko mniePrzy piwku śpiwać nom się chce!A joł ci powiedziała, że mosz od jutra szlabanJak nie zaś nudelkula pójdzie w ruchI jak się wytłumaczysz, co teroz powiesz mi?Ref: Żonko, żoneczko, tyś moje kochanieŻonko żoneczko, tyś nojważniejszo jest. X2Dzisiaj jak przyjdziesz do dom zaś na baniNa sieni w nocy Józef będziesz społI ciężko głowa jutro będziesz miałŻonko, ty zowsze racje mosz na pewnoChyba że kamrat z wojska spotko mniePrzy piwku śpiwać nom się chce!Itd…- Bo jak przychodzi do zabawy, to się okazuje, że nasze śląskie szlagry są dużo lepsze od tych szarpidrutów, które słychać na co dzień w radiu - mówią Hanna Kozos i Janusz Salamonik z Opola. - Od dwóch lat jeździmy do pracy w Holandii, mieszkamy tam w domu z młodymi Polakami. Na początku, jak słyszeli u nas biesiadę, to się śmiali. Ale jak zrobili jedną czy drugą imprezę, to przyszli pożyczyć nagrania. Przy szlagrach zabawa była najlepsza!- Płyt z taką muzyką mamy tam ze sobą sporo - dodaje Janusz. - Słuchamy jej po pracy i zawsze w aucie. Pachnie nam wtedy Polską i domem. Śląski dancing to jest toHanna i Janusz, jak tylko zjeżdżają do Polski na kilka dni, przynajmniej raz albo dwa idą potańczyć. Najchętniej tam, gdzie grają dancingi "po naszymu".- A to i tak nic. Jak byliśmy w Polsce na stałe, to bywało, że i 3-4 razy w tygodniu gdzieś się szło - wspominają. - Do Ciny, Stodoły albo Czardasza w Opolu, na koncert "Serduszka dwa", jak się jeszcze odbywały w Okrąglaku. A w letnie weekendy po prostu wsiadaliśmy w samochód i jechaliśmy poza Opole. Jeśli po drodze trafialiśmy na festyn, to na kilka godzin się Jak ja dawałam radę, żeby się bawić do północy albo i dłużej, a potem na piątą iść do pracy - nie wiem… - śmieje się dziś pani ostatni weekend byli w kędzierzyńskiej hali Azoty na koncercie "Przeboje opolskiego koncertu życzeń". Posłuchać śląskiej biesiady na żywo, zobaczyć wykonawców, których czasem słuchają. Aż tak wielkich tłumów się nie spodziewali (w hali było ok. 1,5 tys. ludzi), choć wiedzieli, że szlagrów słucha więcej ludzi, niż się do tego Wszystko było fajnie, tylko szkoda, że nikt tam nie tańczył. No i stołów nie było, jak na biesiadę przystało - mówią. - Przy nich ludzie by się luźniej poczuli i choć na siedząco mają szczególny sentyment do tej muzyki. Przy niej kilka lat temu narodziła się ich miłość. Poznali się na dancingu, a na poważnie zaczęło się od To była chyba piosenka "Czerwona róża, symbol miłości" - zastanawia się Janusz Salamonik. - Zgraliśmy się wtedy w tańcu, a potem w życiu. Dlatego pewnie teraz tak lubimy razem bywać na potańcówkach. No a pierwsze wspólne wyjście na randkę to był wypad na opolskie "Serduszka dwa". Jeszcze wtedy mieszkałem w Głuchołazach. Hania mnie zaprosiła do Opola i okazało się, że ma bilety na ten koncert."To je to" Kapela Biesiadna WnukiHanna Kozos i Janusz Salamonik z Opola poznali się 4 lata temu na dancingu, gdzie grali również śląskie szlagry. Najpierw zgrali się w tańcu, potem w życiu. – Dlatego teraz tak lubimy się razem bawić – kwitują. Fot. Daniel PolakMiriam Elbin ma 2,5 roczku. To jedna z najmłodszych fanek śląskiej biesiady. Na koncerty jeździ z rodzicami. Tańczy na rękach mamy!(fot. Fot. daniel Polak)"To je to" Kapela Biesiadna WnukiIda z szychty, kamrat woło: choć na beerLecz dwa razy tego pedzioć nie dom sięBo z kamratem piwko lepszeW szynku letko podwędzonePianka na plac z kufla kopieTo je to!Ref: Zimne piwko po robocie to je to!Ida do dom, babaciepło, to mi groBo odwrotnie być nie możeNie pomoże Święty BożeBaba ciepło, piwko zimne to je raj!Jeszcze żyć się chceNa niedzielnej imprezie w Kędzierzynie-Koźlu, gdzie wystąpili Duet Karo, Dwa Fyniki, Klaudia Chwołka czy Damian Holecki, byli też Beata i Edward Jasińscy z Dobrzenia Wielkiego. Oboje uwielbiają się bawić przy śląskich Dlatego trudno nam tam było w miejscu usiedzieć, choć wszyscy tam siedzieli - śmieją się. - Noga sama chodziła w Mamy już wnuczki - czteroletnią i dwumiesięczną, ale na potańcówce, dancingu czy letnim festynie ze śląskim śpiewaniem bywamy latem przynajmniej raz w tygodniu - opowiada Beata Jasińska. - A i zimy nie przesypiamy. W sobotę, dzień przed koncertem w Azotach, byliśmy w Czardaszu w zabawy jeżdżą do Źlinic, Pietni (ale tylko w niedzielę, bo w sobotę jest techno) czy Sami w domu zostaliśmy, dzieci poszły w świat, a nam jeszcze żyć się chce! Co mamy robić? Zamiast siedzieć w domu z nosem w telewizorze jeździmy potańczyć - dodaje co lubią śląską biesiadę? Za to, że jest łatwa, przyjemna, rytmiczna. Wpada w ucho i jest bardzo Jak człowiek jest przybity, to nie ma lepszego lekarstwa niż mądry biesiadny utwór - twierdzi Irena Wenglorz. Na koncert w Azotach przyszła z 5-letnim synem Fabianem i mężem Michaelem. - Większym fanem śląskich piosenek ode mnie jest mąż. Zawsze ogląda TVS. Tym bardziej, że to on jest Ślązak, a ja pochodzę z gór. Ale miłością do niektórych utworów mnie zaraził. Moją ulubioną jest piosenka zespołu Karpowicz Family "Ostro do przodu". Idzie jakoś tak: ostro do przodu idź pełen optymizmu i w siebie wierz, bo tylko wtedy warto żyć, gdy wygrać chcesz. Jak to słyszę, to od razu robi mi się Bo taka muzyka, naszo, śląsko, to lek dla duszy i ciała - zapewnia Józef Bieniek, który - tak jak państwo Wenglorz - od lat jest w Niemczech. - Gdy tylko przyjeżdżam w odwiedziny do mamy do Kamionka pod Kamieniem Śląskim, to jadę gdzieś na taki koncert. Tam, gdzie jest nasza muzyka, muszę być i jemu w biesiadzie śląskiej podoba się najbardziej?- To, że jak tylko na obczyźnie puści się jakiś utwór z cede, to się odzywa w człowieku stara miłość do rodzinnych stron, taka nostalgia, co w duszy gra - wyciśnie, a szmaty ino furczą!- A jak Damian Holecki, który nie dość, że jest zdolny, to jeszcze przystojny, zaśpiewa o rodzinnym domu i tych, co daleko od niego, to łzy na oczy same się cisną - dodaje Dorota Trepka z Opola. - Wiem co mówię, dwie córki mam w Niemczech… Jedna jest tam już pięć lat, druga wyjechała rok temu. Słucham tych piosenek czasem i za nimi płaczę. Takie są od serca. O miłości, o życiu, o - opolanka szybko otrząsa się z nostalgii- to też najlepsza muzyka do zabawy. Dlatego, choć jest już babcią 18-latka, często chodzi na dancingi, gdzie grają No i nie ma lepszego kopa do sprzątania, jak biesiadna płyta! - zapewnia. - Jak chce dom na błysk wyczyścić, to puszczam sobie którąś na całą głośność, ile tam w magnetofonie fabryka dała, i wycieram! Szmaty tylko furczą, człowiek jest mocno naładowany. Jak się dobrze rozchodzę, to za jednym zamachem nawet okna pomyję. Robota w rękach mi się ołmy i wnuczkiŚląskie szlagiery, może dlatego, że swoje, skoczne i "pod nogę" lubią u nas starsi i Joł ta muzyka po prostu uwielbiom - pieje z zachwytu 79-letnia Hildegarda Szkudlarek z Kędzierzyna-Koźla, która też była na koncercie w Azotach. - I zawszech jest na takich występach, jak grajom. W tym wieku co prawdo już tylko posłuchać przychodza, ale czasem tak jest fajnie, żech by jeszcze potańczyła...Pani Hildegarda śląskiej muzyki słucha od małego. Ma sporo swoich płyt. - Wnuki mi kupują - mówi. - Wiedzą, że lubiach zwłaszcza te wesołe, takie, żeby się człowiek pocieszyć mógł. Te smutne, miłosne to już nie dlo mnie. Za starach na To nieprawda, że śląskich szlagierów słuchają same ołmy - protestują 22-letnia Basia Lindner z Głogówka i 25-letni Marek Żywina z Gadzowic k. Głubczyc. - My się też przy nich lubimy bawić - na festynach i zabawach. Co niedziela z rodzicami przy obiedzie słuchamy koncertu życzeń w Radiu Opole, a w tygodniu śląskie piosenki puszczamy z płyt albo Nie dość, że muzyka fajna, bo skoczna, wesoła, to jeszcze rodzice nie marudzą - śmieje się Marek. - Jak słuchamy czegoś innego, to ciągle ochrzaniają, żeby ściszyć albo wyłączyć. Jak puszczamy biesiadę, to wołają, żeby pogłosić!Czy to obciach w ich wieku słuchać śląskiego disco polo?- My się obciachowo nie czujemy. Rock czy pop też czasem puszczamy, ale jakoś mniej nam to podchodzi - mówią. - A z tymi, co najgłośniej krzyczą, że to obciachowa muzyka, często bywa tak, że najlepiej znają wszystkie biesiadne Kiedyś jeden znajomy zaczął się zapierać, żebyśmy w aucie nie puszczali śląskich piosenek - wspomina Marek Żywina. - Ale że jechał naszym samochodem, to musiał słuchać. Po piętnastu minutach śpiewał z nami aż miło!Ale są i tacy, jak 22-letni Darek z Chróścic. Na koncert w Azotach przyszedł, był na nim kilka godzin, ale sympatii do śląskiej muzyki się wypiera. - Słucha tego moja siostra… Ja wolę Dżem, Myslovitz…. A siedzę tu tylko po to, żeby zobaczyć Damiana Holeckiego. Słyszłem gdzieś jego piosenkę o "Złotych kasztanach" i nawet mi wpadła w ucho… Reszty nie znam - tłumaczył wanien brak- Z tym obciachem ze słuchaniem śląskiej muzyki może być tak, jak kiedyś z głosowaniem na Samoobronę - porównuje Norbert Rasch, polityk, ale też wokalista jednego z ulubionych biesiadnych zespołów opolskich - Proskauer Echo. - Niby nikt nie był jej zwolennikiem, a potem się okazało, że do Sejmu weszli. Po takich koncertach, jak ten w Kędzierzynie-Koźlu czy słynnych "Serduszkach" granych kiedyś w Okrąglaku widać, że cała rzesza ludzi tego tylko słucha, ale też wykonuje. 19-letnia dziś Klaudia Chwołka ze Śląska "od małego", czyli od 10 lat z górą, śpiewa biesiadne piosenki. Ma już na koncie dwie solowe płyty i nie wyobraża sobie, że mogłaby śpiewać coś Może dlatego, że pochodza ze ślonskiego domu, na co dzień gołdam po ślonsku i trudno by mi było śpiewać po polsku - wyjaśnia. - Ale też ciesza się, że mogę kultywować ta ślonska tradycja i promować naszo ślonsko lata temu wystąpiła w programie Ewy Drzyzgi "Rozmowy w toku", w odcinku poświęconym młodym gwiazdom. Zaśpiewała tam, a potem tłumaczyła śląskie słówka z piosenki...- Śpiewałach tam "Na kecioku" - wspomina Klaudia. - No i musiałach wyjaśnić, że ten keciok to karuzela śląskich zespołów na Opolszczyźnie i Górnym Śląsku jest cała masa. Od czasu, gdy pojawiła się Telewizja Silesia (TVS), nie tylko ich głosy i szlagry, ale i twarze stały się rozpoznawalne. Niektórzy są już tak popularni, jak gwiazdy rocka czy popu, i to nie tylko na Śląsku. Jednym z najpopularniejszych wykonawców jest Damian Holecki, artysta, który w 2008 r. dostał tytuł wykonawcy roku TV Silesia i wylansował przebój roku tej stacji - piosenkę "Złote kasztany". Jego przedostatnia płyta "Po prostu dziękuję" jest już prawie To znaczy, że sprzedało się 13-14 tysięcy egzemplarzy krążka - tłumaczy artysta. - To miłe, ale będę się upierał, że statusu gwiazdy nie daje. Bywa, że ludzie faktycznie zaczepiają mnie w sklepie czy na ulicy. Ostatnio w rodzinnych Mysłowicach ktoś mi gratulował piosenek na cmentarzu. Ale paparazzi mi nie grożą - śmieje finansach gwiazdy muzyki biesiadnej - te mniejsze i większe - rozmawiają niechętnie. Bronią się tajemnicą kontraktów. Nieoficjalnie - kilkuosobowy porządny zespół za godzinny koncert bierze średnio 2-3 tys. zł. Pojedynczy wykonawca inkasuje 500-700 Żyć z tego oczywiście można - twierdzi Damian Holecki. - Warto tylko pamiętać, że najpierw trzeba intensywnie popracować i że więcej koncertów gra się latem, a z zarobionych pieniedzy trzeba też zarobić na cały rok w sezonie, czyli od maja do września, trzeba grywać po 2-3 koncerty O zarobkach mówić nie będę, w każdym razie nie mam złotej wanny ani złotych poręczy schodów - śmieje się wokalista. - Mam zwyczajny dom, a ze złotych rzeczy w nim tylko lutro z pozłacaną ramą kupione za 250 złotych na allegro...- Tych, którzy żyją z biesiadnego grania, zdecydowanie więcej jest na Górnym Śląsku niż na Opolszczyźnie - kwituje Norbert Rasch. - U nas wiecej jest pasjonatów, takich, którzy koncertują u siebie, w parafii, charytatywnie. W tygodniu pracują, a w weekendy podbija światBiesiadni artyści występują dziś nie tylko na Śląsku i Opolszczyźnie. Koncertują też w Poznaniu, na Mazurach, Pomorzu, a coraz częściej również za granicą. Śląskie granie podbija USA, Francję, Niemcy, a nawet Australię. Niesie się za oceany właśnie za pośrednictwem Telewizji Na przyszły rok na jesień mam zaproszenie do Australii - mówi Damian Holecki. - Dogrywamy teraz szczegóły. Występowaliśmy już dla Polonii we Francji i w Turcji, a ostatnio byliśmy nawet w telewizji "Trwam" ojca Rydzyka. Nie powiem, że ją oglądam, ale odmówić nie wypadało. Poza tym to podobno medium, które daje dużego koncertowego Proskauer Echo z kolei miał w tym roku jechać na turnee do Stanów Mieliśmy być w Chicago na Dzień Niepodległości, czyli w lipcu. Cieszyłem się na ten wyjazd jak dziecko, bo to byłaby świetna okazja do zwiedzenia kawałka Stanów - opowiada Norbert Rasch. - Ale niestety zachorował jeden z naszej czwórki - Heniek Lakwa. Może jeszcze będzie okazja. Dobrze, że za oceanem podoba się już nie tylko góralszczyzna, ale też ta śląska, a w naszym przypadku również niemiecka najdziwniejszy koncert, jaki Proskauer Echo dało w ciągu ponad 17 lat grania, odbył się w warszawskim To było w latach 90., kiedy temat tworzących się struktur mniejszości niemieckiej na Opolszczyźnie był wciąż gorący - wspomina Norbert Rasch, lider struktur MN. - W dodatku kiedy dojechaliśmy na miejsce, okazało się, że mamy grać dla... polskich kombatantów. A w repertuarze mieliśmy kilka niemieckich piosenek. Byliśmy przerażeni! Spodziewaliśmy się gwizdów, krzyków. Po drugiej piosence wszyscy świetnie się muzyka to również specyficzne stroje - z jednej strony złote albo wyszywane cekinami kolorowe garnitury i kuse sukieneczki, z drugiej - stroje stylizowane na Bo w tych naszych kostiumach, jak i w muzyce śląskiej, są dwa nurty - folkowy i szlagry - tłumaczy Norbert Rasch. - Wykonawcy szlagrów preferują stroje błyszczące albo kolorowe. My gramy piosenki folkowe, dlatego ubieramy się też w ludowe stylizacje. Kostiumów zebrała się przez te 17 lat pełna szafa. W niektóre, te wcześniejsze, dawno już nie wchodzimy. Lat przybyło i centymetrów w Klaudii Chwołki na występy szyje jej A tata wozi mnie na koncerty - mówi dziewczyna. - Bo to moje ślonskie śpiewanie to taka rodzinna sprawa. Jak sama ta muzyka. I pewnie dlatego tu na Śląsku tak ją lubią. Hanna Kozos i Janusz Salamonik z Opola poznali się 4 lata temu na dancingu, gdzie grali również śląskie szlagry. Najpierw zgrali się w tańcu, potem w życiu. - Dlatego teraz tak lubimy się razem bawić - kwitują.(fot. Fot. Daniel Polak)Czytaj e-wydanie »
powrót do listyPolecane | Programy | poniedziałek, 24 sierpnia 2015 ROZMOWY W TOKU„Rozmowy w Toku” to jeden z najdłużej istniejących programów na polskim rynku mediów. Ewa Drzyzga przez lata swojej pracy rozmawiała z ponad 20 tysiącami gości. Kogo zaprosi do studia w tym sezonie? Jakie tematy poruszy dziennikarka, dla której nie istnieje żadne tabu? Na nowe odcinki popularnego talk show zapraszamy od poniedziałku do piątku o godz. (CET – Berlin, Paryż) oraz (CDT – Chicago) i (EDT – Nowy Jork, Toronto) do we wrześniu w „Rozmowach w Toku” gościć będą zawodowe modelki odbiegające od popularnych wyobrażeń o młodych i szczupłych pięknościach na wybiegu. Ewa porozmawia m. in. ze znaną z teledysku zespołu Rammstein Melanie Gaydos. Kobieta cierpi na dysplazję ektodermalną – chorobę genetyczną powodującą nieprawidłowe wykształcanie zębów, włosów i paznokci. Melanie zamieniła swoje wady w atuty i dzisiaj pojawia się na wybiegach Nowego Jorku, Paryża i Berlina. Została też modelką Jean Paul wybierze się także za granicę. W Turcji spotka dwie, obecnie najwyższe na świecie osoby zarejestrowane w Księdze Guinessa. 32-letni mierzący 251 cm Sultan Kosöen i 18-letnia Rumeysa Gelgi, która o wzroście 213 cm, mimo podobnego schorzenia, różnie podchodzą do swoich problemów. Dziewczyna jest przyklejona do książek, marzy o studiach i co tydzień pracowicie ćwiczy na zajęciach rehabilitacyjnych, bo wie, że od tego zależy jej przyszłość. Natomiast Sultan w ogóle nie chodził do szkoły, nauczył się czytać i pisać 2 lata temu i twierdzi, że najlepsza część jego życia zaczęła się kiedy miał 26 lat i pojechał na operację do USA. Tam zobaczył inny świat, trafił do Księgi Rekordów Guinessa i od tej pory stale podróżuje. Rumeysa też znalazła się w Księdze, ale nie może się ruszyć z wszystkich tych, którzy zmagają się z problemami wychowawczymi, ale również dla tych, którzy nie mogą dogadać się z własnymi rodzicami, redakcja przygotowała cykl „Rodzina do naprawy”. – Będziemy kłaść szczególny nacisk na bardzo konkretne rady, które pomogą rozwiązać konflikt w rodzinie. Nieocenioną rolę odegrają w tym nasi eksperci – mówi Ewa Drzyzga. Wykwalifikowani specjaliści będą także prowadzić ćwiczenia terapeutyczne oraz zabiorą gości w zaskakujące miejsca. Czy te doświadczenia pomogą im zerwać z nałogami, lękami i złymi przyzwyczajeniami? Jak bohaterowie kolejnych odcinków poradzą sobie z tymi próbami? Na „Rozmowy w Toku” zapraszamy do ITVN!TEKST NA PODSTAWIE MATERIAŁÓW TVNROZMOWY W TOKU Foto: TVN / PAULINA TETER
WarszawaHalloKoniec "Rozmów w… Red. 7 października 2016, 13:26 Rozmowy w Toku: Nie uwierzysz z jakimi problemami borykają się ci ludzie! [GALERIA] telewizja już nigdy nie będzie taka sama - w poniedziałek 31 października, po 16 latach, ukaże się ostatni odcinek "Rozmów w toku". Ewa Drzyzga będzie mieć inny program. Na otarcie łez mamy dla Was kolekcję najbardziej smakowitych absurdalnych "kwiatków" z "Rozmów w toku". Zaśmiejcie się po raz ofertyMateriały promocyjne partnera
miriam rozmowy w toku odcinek